O wszystkim bez kompromisów. O wszystkim bez kompromisów. Tak najkrócej można opisać formułę „Antysystemu”. Cejrowski i Lisicki nie próbują łagodzić sporów ani szukać bezpiecznego środka. Stawiają wyraziste tezy, podważają dominujące interpretacje wydarzeń i pytają, komu naprawdę służą współczesne instytucje, media oraz polityczne narracje.
„Polska sama się wykańcza… Mamy dwa zwalczające się plemiona. To trochę jak w walce kogutów. Walki kogutów są w Europie chyba ściśle zakazane, ale kiedyś nakręciłem na ten temat odcinek „Boso przez świat”. Nie ma tak, żeby koguty mogły się pogodzić, one muszą się zadziobać, jeden zawsze próbuje dopaść drugiego. Teraz kogut Nawrocki stoi naprzeciwko koguta Tuska i muszą się dziobać.”
Wojciech Cejrowski i Paweł Lisicki - dwóch niepokornych dziennikarzy - stworzyli Antysystem, gdzie nie żongluje się prawdą i gdzie niewygodne tematy nie istnieją. Potwierdzane są za to tezy, które jeszcze jakiś czas temu były niepopularne i stawiane są nowe, które zapewne za chwilę się uzasadnią. Bo zmieniają się czasy i zmieniają się ludzie, którzy do utrzymania władzy i bogactwa muszą zmienić narrację. Nasi Autorzy potrafią tę zmianę uchwycić.
„Antysystem” nie jest neutralnym podsumowaniem wiadomości ani próbą pogodzenia wszystkich stanowisk. Autorzy otwarcie przedstawiają własną ocenę współczesnej polityki. Krytycznie patrzą na Unię Europejską, politykę migracyjną, działania zachodnich instytucji, ograniczanie wolności słowa oraz decyzje podejmowane podczas pandemii.
Jednocześnie nie ograniczają się do komentowania pojedynczych wydarzeń. Pytają o szerszy proces: dlaczego poglądy, które jeszcze niedawno były spychane poza główny nurt, wracają dziś do debaty publicznej? Kto decyduje, które opinie można wypowiadać? Dlaczego politycy zmieniają narracje i czy stoją za tym nowe fakty, czy jedynie walka o utrzymanie wpływów?
To właśnie ta próba połączenia polityki, mediów, ideologii i interesów sprawia, że książka nie jest wyłącznie zapisem bieżących wydarzeniach. Jest także diagnozą systemu, który zdaniem autorów coraz częściej broni przede wszystkim samego siebie.