Patrząc na ponad tysiącletnie dzieje Polski, można dostrzec pewien mechanizm stosowany przez naszych wrogów. Każdy z nich, kiedy postanowił zaatakować Polskę, uderzał przede wszystkim w Kościół, dążąc do jego zniszczenia. Okres w historii Polski, po którym będziemy się poruszać za sprawą pamiętnika o. Kordeckiego, przeora Paulinów, bohaterskiego przywódcy obrońców Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 r., jest przepełniony przykładami wspomnianego działania naszych wrogów.
Rok 1655 przyniósł Polsce najazd szwedzki, nie pierwszy w XVII stuleciu. Król szwedzki Karol Gustaw, przy wsparciu protestanckiej szlachty i magnaterii zdobył Rzeczpospolitą prawie w całości. Z kolei król Polski Jan Kazimierz, nie poddał się. W czasie „potopu” przebywał na Śląsku, patrząc na beznadziejną sytuację w królestwie, wyglądając jakiegoś znaku, który pozwoliłby mu spojrzeć z nadzieją na podjęcie walki ze Szwedami.
I tak pod koniec 1655 r., gdy większość polskich miast i fortec była obsadzona przez Szwedów, zapragnęli oni zająć klasztor na Jasnej Górze, w którym znajdował się Cudowny Obraz Matki Boskiej. Wiedzieli o ogromnej ilości wotów ze złota i srebra, zanoszonych przez wiernych w podzięce za łaski Jasnogórskiej Pani. Wcześniej zdobywając miasto za miastem dokonywali Szwedzi potężnych grabieży kościołów i klasztorów, dokonywali mordów na biskupach, księżach, zakonnikach i zakonnicach. Straty polskiego Kościoła podczas „potopu szwedzkiego”, a co za tym idzie straty polskiej kultury były nieopisane, a można je porównać do późniejszych grabieży i zniszczeń niemieckich z lat ostatniej wojny światowej.